Jakiś czas temu napisałam posta o tym, że bardzo chciałabym wrócić na Zieloną wyspę.. Kto nie czytał, a chciałby.. może zajrzeć tutaj. Post ten wzbudził rożne emocje.. Dotarły do mnie miłe słowa w postaci komentarzy, ale i anonimowe e-maile od zagorzałych "patriotów" o mniej pochlebnym zabarwieniu, kipiące złością i nienawiścią..
Bo jak ja mogę "sprzedać" swoja ojczyznę.. "za parę euro"? Jak mogę nazwać Irlandię moim domem, zdradzając w ten sposób Polskę?
Nie widzę nic złego w tym, że ktoś jedzie za granicę w celu zarobienia pieniędzy.. Gdy ktoś we własnym kraju rzuca jedna pracę dla innej, w której lepiej płacą.. to nie nazywa się go zdrajcą bo nie jest lojalny wobec swego pracodawcy. Wielu ludzi, pracuje za granicą, by potem swe oszczędności przywieźć do Polski i tam je zainwestować... Co w tym złego? Wielu też wyjeżdża i stwierdza, że tam im lepiej finansowo i zostają na dłużej.. na czas nieokreślony.. Każdy szuka czego innego...Nie rozumiem dlaczego kogoś to tak boli.
Jeszcze kilka lat temu nie przeszło by mi przez myśl, że mogłabym chcieć zostać w Irlandii na zawsze.. Chciałam wrócić do Polski - tam był mój dom.
Przepiękny kraj w którym się urodziłam.. moi rodzice i dziadkowie.. Przy pradziadkach historia już się komplikuje, ale nie sprawia to że czuję się mniej Polką niż ktoś kogo polskie korzenie sięgają setki lat dalej.
Polska zawsze będzie moją ojczyzną, niezależnie od tego gdzie mnie nogi poniosą, a wiatr wywieje.
Szanuję naszą kulturę, tradycję, język.. Chylę czoła wielkim Polakom - żyjącym i tym którzy zapisali się na łamach historii..
Nie obrzucam mojej matki Polski błotem, ale nawet w związku kochający rodzic - dziecko.. nie jest tylko różowo i widzi się nawzajem swoje wady.. Czasem też te wady się komuś wytyka i to nie znaczy że kocha się go mniej.
Pisząc pierwszego posta nie zamierzałam wrzucać wszystkich do jednego worka, zaszufladkować Polaków czy Czechów .. Bo przecież nie wszyscy w tej części Europy są "ubodzy i nieszczęśliwi", ale tutaj jednak "widać" bardziej tych którzy są, a ja opisałam tylko kilka przykładów sytuacji których byłam świadkiem. W każdym kraju są ludzie biedni.. Jest wiele państw gdzie ludziom żyje się gorzej niż w Polsce.. Wiele zależy też od tego co komu do szczęścia potrzebne.
Ja nie mam wygórowanych wymagań.. nie pragnę jeździć na wakacje w tropikach, mieć samochodu lepszego od sąsiada, kupywać markowych ubrań itp.. Nie żyje mi się źle..
Pieniądze nie są powodem mojej tęsknoty za szmaragdową wyspą..
Oprócz przeszłości i wartości o których wspomniałam wyżej, nie wiąże mnie z Polską już zbyt wiele. Wraz z dniem gdy zmarła moja mama, "runął" i mój polski dom.. Ona była jego sercem, ogromnym i ciepłym..
Śmiem teraz nazwać Irlandię swoim domem.. Bo tam zaczęło bić serce mojej nowej rodziny. Tam poznałam mojego męża i tam narodził się mój synek.. Wszystkie najpiękniejsze wspomnienia, które tworzą historię naszej trójki.. łączą się właśnie z tym krajem. Jest to też dla nas "grunt neutralny"- Mój mąż nie jest Polakiem.. więc tam "płyniemy w tej samej łódce", żadne z nas nie jest "u siebie".
Irlandia też ma swoje minusy.. Każde miejsce je ma.. a życie emigranta wcale nie jest łatwe.. ale mimo to chcemy by była "naszym domem".
Dlatego wracamy...
Pozdrawiam cieplutko... Agata :-)

Żartujesz? Powiedz, że żartujesz... Naprawdę takie maile dostawałaś?! Rety, nie powiem, jakie słowa cisną mi się na usta; co za okropna polska mentalność! Piękne jest to, że kochasz Polskę mimo wszystko, oczywiście, ale moim zdaniem wcale nie musi tak być - przecież mogłabyś tego kraju nie cierpieć z całego serca, napisać o tym i nic nikomu do tego... To okropne, że ludzie tutaj tak chętnie wkładają nos w cudze sprawy; że w ogóle komentują negatywnie TWOJE emocje! Przecież to Twoje, własne i nikogo nie ranisz tym, że znalazłaś swoje miejsce na ziemi.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że to swoje miejsce znalazłaś i zazdroszczę! Bo i ja myślę, że o wiele lepiej żyłoby mi się gdzie indziej, niż w Polsce, ale jakoś tak mi ciężko z myślą o długich rozłąkach z rodziną - i tylko z rodziną, bo od samej Polski z radością bym odpoczęła, przynajmniej od Polski w takim kształcie, w jakim funkcjonuje dziś.
* i gdybym mogła mojego Ukochanego, mamę, siostrę, dziadków i przyjaciółkę wywieźć ze sobą, to bez wahania bym rozpoczęła życie gdzie indziej - na początek przynajmniej na próbę :-)
UsuńDroga Lido.. wstyd by mi bylo przytoczyc niektore slowa, jakie znalazlam w tych e-mailach. Sama zastanawialam sie jak komus sie w ogole chce zakladac konto e-mailowe o jakiejs "smiesznej" nazwie, tylko po to by do kogos napisac i go poobrazac. Dlatego slowo "patriota" ujelam w cudzyslow.. bo wg mnie to zwykli chorzy emocjonalnie ludzie, niezadowoleni ze swego zycia, wylewajacy swoj zal na innych..
UsuńPolski nie moge nienawidziec, gdyz nigdy nie spotkalo mnie tam nic na tyle zlego by wzbudzic tak silne emocje.. ale tez nic juz mnie tam nie ciagnie.. na tyle by tam wrocic na stale.
Dziekuje Ci bardzo za Twoj mily komentarz i zycze bys i Ty znalazla swoje miejsce na ziemi :-)
zazdrość jest wszędzie masz rację!
Usuńa nazwa Twojego bloga jest najlepszym podsumowaniem tego i poprzedniego posta!
Dziekuje za mila wizyte i dobre slowo :-D Pozdrawiam cieplo
UsuńDziekuje bardzo za wizyte u mnie i dobre slowo :-) Pozdrawiam cieplutko :-)
Usuńzdjecia cudne .. pozdrawiam ciepluteńko
OdpowiedzUsuńDziekuje i rowniez pozdrawiam
UsuńCzekałam kiedy napiszesz "wracamy" :) Czytałam uważnie i na końcu buzia mi się uśmiecha od ucha do ucha :) Kibicuję Ci wiernie!
OdpowiedzUsuńBądź szczęśliwa i zadowolona :))
ściskam mocno :))
Dziekuje Sylwinko za wizyte i Twoj komentarz naladowany pozytywna energia:-) Kazde kciuki sie przydadza bo poczatki sa zawsze trudne.. :-)
UsuńPozdrawiam ciepluchno :-)
Życzę Ci z całego serca, żeby spełniły się Wasze marzenia i plany. Nie przejmuj się ludźmi... szkoda krwi.
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo i ja wam mocno kibicuje :-) Pozdrawiam
Usuńteż czekałam na słowa: wracamy!!! :)
OdpowiedzUsuńW takim razie do zobaczenia w Irlandii :):):)
Swiat jest taki maly.. a Irlandia to juz w ogole.. zielona "wioska" :p wiec kto wie.. :-) Dziekuje za mile odwiedziny :-)
UsuńCudne zdjęcia. Cieszę się, że wracasz do Irlandii. Ja mieszkam w Polsce ale jak bym była troszkę młodsza i zdrowsza wyfrunęła bym natychmiast. Nie rozumiem jak ludzie z butami mogą wchodzić w Twoje życie zamiast Ci kibicować. Buduj to swoje gniazdko i abyś była szczęśliwa. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńEh mysle, ze wchodza dlatego ze blogujac pozwalamy im na to.. Ale nie ladnie jak te buty sa tak "zablocone" :-/
UsuńDziekuje za mila wizyte i dobre slowo :-) Pozdrawiam
Agatko, mam aż ciarki :)) Jesteś wspaniałym człowiekiem, nie mam co do tego żadnych wątpliwości! Naprawdę dobrze, wnioskuję, że wracasz do Irlandii?! :)
OdpowiedzUsuńCzytając posta miałam w głowie myśl: napiszę zaraz, że musisz tam wrócić... a tu takie słówko na końcu: "Wracamy.." powaliło mnie! :))
Kochana Aldonko.. az sie rumienie - takie wielkie slowa..Wspaniala to ja nie jestem :p ale staram sie byc dobrym czlowiekiem..
UsuńTak, tak.. dobrze zrozumialas :-) Wszystko wskazuje na to ze Irlandia usmiechnela sie do nas laskawie i zaprosila z powrotem ;-) Maz juz polecial.. my dolaczymy w przyszlym miesiacu :-) Pozdrawiam serdecznie :-)
A maile, które dostałaś, eh, jakoś już mnie nic w tym kraju nie zdziwi :) To chyba takie, typowo polskie... ale wiesz, kto tak ma, kto sprowadza wszystkie myśli do pieniędzy, właśnie Ci zazdrośnicy, co myślą "byle by się komuś noga powinęła...i nie miał zbyt dużo", bo tak większość chytrusów postrzega i kojarzy im się Zielona Wyspa.
OdpowiedzUsuńWiem, że Ty ją pokochałaś z innych powodów i mnie to nie dziwi! A przy okazji życzę CI Wielkiej Kasy :))))
Nigdy nie byłam w Irlandii, ale wszystko wskazuje na to, że moja siostrzenica będzie chciała osiąść tam na stałe, wtedy może i Ciebie odwiedzę :))
Buziaki słoneczne na cały tydzień!!!
Z moich obserwacji :p tutaj (w tej czesci europy) jest duzo wiecej ludzi, ktorzy ciesza sie z cudzych niepowodzen a nie potrafia ze szczescia sasiada i takich, ktorzy o sobie mysla duzo za duzo i traktuja innych zle. Nie wiem z czego to wynika, czy to taka cecha, ktora ksztaltowala sie dlugo..w zwiazku z tym co Polacy przezywali.. jak byli uciskani w przeszlosci. Ale w Polakach jest tez wiele dobrego.. Chocby to jak potrafia sie poswiecac w przypadku wielkiej tragedi, by niesc komus pomoc.
UsuńA pozatym sa jednostki.. ludzie ktorzy nie potwierdzaja reguly (tej negatywnej) Jestes Ty i kilka innych osob, ktore przeczalo mojego posta i ucieszylo sie z mojej radosci :-D i wszystkie jestescie Polkami :-D
Buziol wieki.. i oczywiscie jak bedziesz w Irlandii to zapraszam do siebie (hehe, jeszcze tam nawet nie jestem :p ) A moge zapytac w jakim miescie postanowila Twoja siostrzenica zamieszkac?
Oczywiście, znów się z Tobą zgadzam Kochana w 100% :) Mój szwagier mieszka pod samym Dublinem, więc i pewnie me dziecię, ma siostrzenica tam zacumuje :) Jestem tam obecnie, zakochana po uszy w tym kraju. Musi jednak wrócić skończyć szkołę, by jako pani fryzjerka pełną gębą ruszyć na podbój Irlandii. Ma gdzie mieszkać na początek, a to myślę najważniejsze, więc już mnie zaprasza do siebie. Daj nam Panie Boże, że będzie nam dane się spotkać! :))) Czy Ty też w stolicy? :)
Usuń* jest
UsuńBede "kciukac" i za siostrzenice :-)
UsuńMy takze zamieszkamy w stolicy, poki co.. Tzn ja bym bardzo chciala osiedlic sie w Cork moim ukochanym.. ale tam jednak perspektywy sa mniejsze :-/ Zobaczymy.. czas pokaze :-)
Pozdrawiam cieplutko :-)
Rozumiem, jesteśmy w kontakcie ;) Miłego tygodnia Ci życzę!
UsuńPięknie napisałaś! życzę Ci powodzenia!!!!
OdpowiedzUsuńDziekuje :-)
UsuńAgato, przypadkiem zajrzałam w Twój blog, mając kilka dni "wolnego" tuż przed kolejnym rozłączeniem się na dłużej z moim "rozkraczonym" kompem, i ucieszyłam się na wieść, że Twoje marzenia to już realne plany.
OdpowiedzUsuńDefinicję ojczyzny kształtuje się latami, nosi się w sobie i nawet Polacy w Polsce inaczej postrzegają swój kraj. I nigdy nie wiadomo, co życie przyniesie: czy to, o czym przysięgało się nie zapomnieć pozostanie w nas czy nie, czy to, za czym tęsknimy okaże się rzeczywiście warte zachodu... Co ma być, to będzie.
Nie przejmuj się paszkwilami. Wyblakną zanim się obejrzysz. :-)
Będę jesienią wypatrywać postów o tym, jak Wam się wiedzie.
Pozdrawiam!
Podpisuję się pod tym :)
UsuńDziekuje Sylabo za Twoje, jak zwykle, madre slowa :-) Pozdrawiam serdecznie :-)
UsuńWitaj Agatko:) Dawno do Ciebie nie zaglądałam, a tu proszę, takie zmiany:)
OdpowiedzUsuńPodzielam z Tobą każde słowo które napisałaś w tym tekście...
Ja jestem w Irlandii od 6 lat i choć chcę bardzo wrócić do Polski - najbardziej chodzi mi o moich rodziców, to jednak na razie tam jest mój drugi dom i tam zarabiamy pieniążki które chcemy w przyszlości zainwestować w swój własny dom w Polsce.
Niestety też spotykam się z zawiścią ze strony innych ludzi a nawet i rodziny...
A ja Wam życzę wszystkiego dobrego:)
Powodzenia na Wyspie:)
Magda (okolice Limerick, ale Cork też znam;) )
Emigracja nigdy nie jest łatwa. Ale to rozumieją chyba tylko ludzie, którzy jej doświadczyli.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
Witam :-). Wspanialy tekst az mi sie lezka w oku zakrecila... jak dobrze wiem o czym piszesz :-)
OdpowiedzUsuńMieszkam w Polnocnej Irlandii od 6 lat (z 1 rokiem przerwy na mieszkanie w Polsce), tutaj spedzilam pierwsze lata mojego malzenstwa i tutaj urodzila mi sie corcia...
Ja wrocilam tutaj na zielona wyspe - ktora kocham i mimo ze wybudowalismy piekny domek w Polsce to zostawilam tam swoja rodzine za ktora ogromnie tesknie ale nie zaluje. U nas szale przewazylo brak pracy w PL a w Irlandii czuje sie jak w domu - a to najwazniejsze :-)
Pozdrawiam Ania z Londonderry :-)
Aaaaa i dopisze tutaj - POWODZENIA I RADOSCI Z PODJETEJ DECYZJI :-)
Usuń