Mamy lipiec.. jak głosi kartka z kalendarza autorstwa Calli na pasku bocznym.. a miesiąc ten jakoś od zawsze kojarzy mi się z wisienkami. Gdy byłam mała to za oknem naszego mieszkanka rosła wiśnia. Stała na tyle blisko, że otwierając okno w kuchni można było napawać się wonią kwiatów wiosną czy zrywać owoce prosto z drzewa latem :-)
By nadać mojemu kątkowi letniej atmosfery, zaczęłam zaprzyjaźniać się z kolorami i tak pojawiły się u mnie nowe podkładki.. :-)
Zakupiłam je w internetowym "sklepiku" gdzie można nabyć tylko handmade'owe cuda... Według mnie są prześliczne.. Wisienki na niebieskim tle. Ten kolor od dłuższego czasu jest moim ulubionym.. Lubię go na tyle, że gdy oczekiwaliśmy z mężem naszego maluszka, skompletowałam sobie wyprawkę w większości w odcieniach niebieskości, a do magicznej godziny 0 nie wiedzieliśmy jakiej płci jest nasz potomek... Ot jeśli byłby dziewczynką to ubraną na niebiesko :-)
A tutaj moje "samotne" śniadanie..
Gdy synek jeszcze śpi, a męża w domu nie ma.. jest chwila by nakarmić jak żołądek tak i oczy - przeglądając ulubione czasopisma..
Na zdjęciach akurat magazyn "marianne bydleni" nr 7
Apropos niebieskiego.. to hortensje też w tym klimacie..
i moja ulubiona figurka z brązu.. ala niedojrzała wiśnia
Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego posta.. Pojawi się niedługo..;-)








