Blogger Widgets

piątek, 31 stycznia 2014

dom 2 - kuchnia


Mieszkania/domy do wynajęcia w Irlandii są w zdecydowanej większości mniej lub bardziej umeblowane.. Ma to swoje plusy - gdyż zaczynając od zera ma się na czym spać, przy czym jeść i na czym usiąść.. Jednym z minusów natomiast jest to, że trudno znaleźć lokum, które pasowałoby wynajmującemu pod względem lokalizacji, wielkości, ceny i wystroju jednocześnie :P Najczęściej z czegoś trzeba zrezygnować na korzyść czegoś innego :P


Szukając miejsca dla siebie braliśmy pod uwagę następujące kryteria:


*Lokalizacja -  przez 3 lata mieszkania w sąsiedztwie dwupasmówki :/ nie marzyłam o niczym tak jak o spokoju. Mieszkanie w centrum stolicy nie wchodziło zatem w grę. Teraz mieszkamy w małej miejscowości, zaledwie 5 minut spacerem od plaży, z dala od zgiełku a jednak wystarczająco  blisko do środków komunikacji miejskiej czy "by skoczyć po mleko gdy zabraknie".  


*Dom? Mieszkanie?  - w związku z usposobieniem naszego najmłodszego członka rodziny, który tryska energią od rana do wieczora i niechęcią z naszej strony by  zatruwać życie innym, zdecydowaliśmy się na wynajęcie domku (koniecznie z"k" ze względu na wielkość)..  Nasz synek może biegać i krzyczeć do woli bez rujnowania zdrowia psychicznego sąsiadów. 

"Własny" ogródek  - miły dodatek. 


*Stan budynku - pleśń i grzyb - największe zmory irlandzkich mieszkań  :/ 
Niestety ten sam klimat dzięki któremu mogę oglądać tu 40 odcieni zieleni (jak to śpiewał Johny Cash) sprawia, że większość budynków jest skażona tym paskudztwem. Nam udało się znaleźć dla siebie gniazdko nie dotknięte (póki co) tym świństwem :/ 


Minusy : 

- wyższa cena -  w stosunku do wynajęcia  mieszkania, o podobnym metrażu, w tej okolicy

- czas "stracony" na dojazdy do pracy  

- nieszczęsny wystrój..  choć nie tragiczny, bo przez 3 miesiące szukania odpowiedniego domu naoglądałam się rzeczy niesamowitych i odrzucających.. ale jednak nie są to moje czyste i zadbane mebelki, które sama wybrałam i póki co musiałam zostawić za sobą :/ 


Stan w jakim dom został nam oddany pozostawiał wiele do życzenia.. Mąż musiał zakasać rękawy i się nieźle napracować by doprowadzić go do stanu "używalności". Ja po przyjeździe przejęłam pałeczkę i zabrałam się do walki ze zniszczeniami i brudem pozostawionym po wcześniejszych lokatorach.  I tak sobie walczymy do dziś :-/


Mimo iż wystrój domu nie jest w moim guście.. Niektóre rzeczy podobają mi się bardzo, a z innymi da się żyć :P 

Dziś trochę o kuchni :


++ Drzwi z drewna i klamki, które kiedyś chciałabym mieć "u siebie.





++ Okno przy zlewie, którego bardzo brakowało mi w mojej kuchni (o tej tu)

+kolor ścian -> W całym domu pomalowano je na piaskowy kolor - bardzo nijaki i neutralny, ale przynajmniej pasuje do wszystkiego.





+ kolor mebli -  Mimo iż meble są zupełnie nie w moim stylu (nie lubię mebli nowoczesnych) to ciesze się, że szafki mają jasne fronty.

+ posadzka - rozjaśnia pomieszczenie



Pozdrawiam serdecznie, Agata







niedziela, 12 stycznia 2014

Wróciłam.. :-)


Przez myśl mi przeszło nie raz, że blog mój nie tak stary, umrze teraz śmiercią (nie) naturalną...  
Bo o czym tu pisać, kiedy miał być o kątku moim.., który to miał się w dom zmienić, jak poczwarka w motyla...  

Polubiłam go w końcu i smutno mi trochę było go opuszczać. 

Teraz przygarnął mnie dom, zimny i obcy.. gdzie meble i sprzęty płaczą nad swoją przeszłością... Dom mój nowy - tymczasowy - na okres nieznany. Oswoić go muszę, choć nie jest to łatwe. Niech więc blog będzie mi kompanem na drodze ku domu prawdziwemu.


"Od­daj się życiu wprost, nie bój się, ono sa­mo wy­niesie cię na brzeg i pos­ta­wi na nogi." F.Dostojewski





Wychodzę z budynku..  krok, dwa, trzy.. drzwi niebieskie, żółte, zielone, czerwone.. sto kroków...  mijam ludzi uśmiechniętych.. kroków 200, 300? może mniej - policzyć muszę.. morze szumi, mewy krzyczą.. muszle pękają pod stopami.. ciepły wiatr uderza w policzki..  soczyście zielona trawa "bije po oczach" - jest pięknie.. Wróciło do mnie serce uparcie siedzące na skraju urwiska..









Witam wszystkich w Nowym roku.. Niechaj będzie dobry i obfity w radosne dni. Jeszcze raz bardzo dziekuję kochanym duszyczkom za e-maile jakie otrzymałam w trakcie mojej blogowej nieobecności - to bardzo miłe z waszej strony. 


Dla wszystkich spragnionych zieleni... Styczeń w Irlandii :-D







Pozdrawiam serdecznie..:-)

 Agata 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...