Szukając miejsca dla siebie braliśmy pod uwagę następujące kryteria:
*Lokalizacja - przez 3 lata mieszkania w sąsiedztwie dwupasmówki :/ nie marzyłam o niczym tak jak o spokoju. Mieszkanie w centrum stolicy nie wchodziło zatem w grę. Teraz mieszkamy w małej miejscowości, zaledwie 5 minut spacerem od plaży, z dala od zgiełku a jednak wystarczająco blisko do środków komunikacji miejskiej czy "by skoczyć po mleko gdy zabraknie".
*Dom? Mieszkanie? - w związku z usposobieniem naszego najmłodszego członka rodziny, który tryska energią od rana do wieczora i niechęcią z naszej strony by zatruwać życie innym, zdecydowaliśmy się na wynajęcie domku (koniecznie z"k" ze względu na wielkość).. Nasz synek może biegać i krzyczeć do woli bez rujnowania zdrowia psychicznego sąsiadów.
"Własny" ogródek - miły dodatek.
*Stan budynku - pleśń i grzyb - największe zmory irlandzkich mieszkań :/
Niestety ten sam klimat dzięki któremu mogę oglądać tu 40 odcieni zieleni (jak to śpiewał Johny Cash) sprawia, że większość budynków jest skażona tym paskudztwem. Nam udało się znaleźć dla siebie gniazdko nie dotknięte (póki co) tym świństwem :/
Minusy :
- wyższa cena - w stosunku do wynajęcia mieszkania, o podobnym metrażu, w tej okolicy
- czas "stracony" na dojazdy do pracy
- nieszczęsny wystrój.. choć nie tragiczny, bo przez 3 miesiące szukania odpowiedniego domu naoglądałam się rzeczy niesamowitych i odrzucających.. ale jednak nie są to moje czyste i zadbane mebelki, które sama wybrałam i póki co musiałam zostawić za sobą :/
Stan w jakim dom został nam oddany pozostawiał wiele do życzenia.. Mąż musiał zakasać rękawy i się nieźle napracować by doprowadzić go do stanu "używalności". Ja po przyjeździe przejęłam pałeczkę i zabrałam się do walki ze zniszczeniami i brudem pozostawionym po wcześniejszych lokatorach. I tak sobie walczymy do dziś :-/
Mimo iż wystrój domu nie jest w moim guście.. Niektóre rzeczy podobają mi się bardzo, a z innymi da się żyć :P
Dziś trochę o kuchni :
++ Drzwi z drewna i klamki, które kiedyś chciałabym mieć "u siebie.
++ Okno przy zlewie, którego bardzo brakowało mi w mojej kuchni (o tej tu)
+kolor ścian -> W całym domu pomalowano je na piaskowy kolor - bardzo nijaki i neutralny, ale przynajmniej pasuje do wszystkiego.
+ kolor mebli - Mimo iż meble są zupełnie nie w moim stylu (nie lubię mebli nowoczesnych) to ciesze się, że szafki mają jasne fronty.
+ posadzka - rozjaśnia pomieszczenie
Pozdrawiam serdecznie, Agata

