Blogger Widgets
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Wróciłam.. :-)


Przez myśl mi przeszło nie raz, że blog mój nie tak stary, umrze teraz śmiercią (nie) naturalną...  
Bo o czym tu pisać, kiedy miał być o kątku moim.., który to miał się w dom zmienić, jak poczwarka w motyla...  

Polubiłam go w końcu i smutno mi trochę było go opuszczać. 

Teraz przygarnął mnie dom, zimny i obcy.. gdzie meble i sprzęty płaczą nad swoją przeszłością... Dom mój nowy - tymczasowy - na okres nieznany. Oswoić go muszę, choć nie jest to łatwe. Niech więc blog będzie mi kompanem na drodze ku domu prawdziwemu.


"Od­daj się życiu wprost, nie bój się, ono sa­mo wy­niesie cię na brzeg i pos­ta­wi na nogi." F.Dostojewski





Wychodzę z budynku..  krok, dwa, trzy.. drzwi niebieskie, żółte, zielone, czerwone.. sto kroków...  mijam ludzi uśmiechniętych.. kroków 200, 300? może mniej - policzyć muszę.. morze szumi, mewy krzyczą.. muszle pękają pod stopami.. ciepły wiatr uderza w policzki..  soczyście zielona trawa "bije po oczach" - jest pięknie.. Wróciło do mnie serce uparcie siedzące na skraju urwiska..









Witam wszystkich w Nowym roku.. Niechaj będzie dobry i obfity w radosne dni. Jeszcze raz bardzo dziekuję kochanym duszyczkom za e-maile jakie otrzymałam w trakcie mojej blogowej nieobecności - to bardzo miłe z waszej strony. 


Dla wszystkich spragnionych zieleni... Styczeń w Irlandii :-D







Pozdrawiam serdecznie..:-)

 Agata 






poniedziałek, 15 lipca 2013

home away from home..

... czyli "Irlandio, moja Irlandio 2"


Jakiś czas temu napisałam posta o tym, że bardzo chciałabym wrócić na Zieloną wyspę.. Kto nie czytał, a chciałby.. może zajrzeć tutaj. Post ten wzbudził rożne emocje.. Dotarły do mnie miłe słowa w postaci komentarzy, ale i anonimowe e-maile od zagorzałych "patriotów" o mniej pochlebnym zabarwieniu, kipiące złością i nienawiścią.. 


Bo jak ja mogę "sprzedać" swoja ojczyznę.. "za parę euro"? Jak mogę nazwać Irlandię moim domem, zdradzając w ten sposób Polskę?


Nie widzę nic złego w tym, że ktoś jedzie za granicę w celu zarobienia pieniędzy.. Gdy ktoś we własnym kraju rzuca jedna pracę dla innej, w której lepiej płacą.. to nie nazywa się go zdrajcą bo nie jest lojalny wobec swego pracodawcy.  Wielu ludzi, pracuje za granicą, by potem swe oszczędności przywieźć do Polski i tam je zainwestować... Co w tym złego? Wielu też wyjeżdża i stwierdza, że tam im lepiej finansowo i zostają na dłużej.. na czas nieokreślony..  Każdy szuka czego innego...Nie rozumiem dlaczego kogoś to tak boli. 


Jeszcze kilka lat temu nie przeszło by mi przez myśl, że mogłabym chcieć zostać w Irlandii na zawsze.. Chciałam wrócić do Polski - tam był mój dom. 

Przepiękny kraj w którym się urodziłam.. moi rodzice i dziadkowie.. Przy pradziadkach historia już się komplikuje, ale nie sprawia to że czuję się mniej Polką niż ktoś kogo polskie korzenie sięgają setki lat dalej.  

Polska zawsze będzie moją ojczyzną, niezależnie od tego gdzie mnie nogi poniosą, a wiatr wywieje. 



Szanuję naszą  kulturę, tradycję, język.. Chylę czoła wielkim Polakom - żyjącym i tym którzy zapisali się na łamach historii..



Nie obrzucam mojej matki Polski błotem, ale nawet w związku kochający rodzic - dziecko.. nie jest tylko różowo i widzi się nawzajem swoje wady.. Czasem też te wady się komuś wytyka i to nie znaczy że kocha się go mniej.   

Pisząc pierwszego posta nie zamierzałam wrzucać wszystkich do jednego worka, zaszufladkować Polaków czy Czechów .. Bo przecież nie wszyscy w tej części Europy są "ubodzy i nieszczęśliwi", ale tutaj jednak  "widać"  bardziej tych którzy są, a ja opisałam tylko kilka przykładów sytuacji których byłam świadkiem.  W każdym kraju są ludzie biedni.. Jest wiele państw gdzie ludziom żyje się gorzej niż w Polsce.. Wiele zależy też  od tego co komu do szczęścia potrzebne. 

Ja nie mam wygórowanych wymagań.. nie pragnę jeździć na wakacje w tropikach, mieć samochodu lepszego od sąsiada, kupywać markowych ubrań itp..  Nie żyje mi się źle..

Pieniądze nie są  powodem mojej tęsknoty za szmaragdową wyspą..


Oprócz przeszłości i wartości o których wspomniałam wyżej, nie wiąże mnie z Polską już zbyt wiele. Wraz z dniem gdy zmarła moja mama, "runął" i mój polski dom.. Ona była jego sercem, ogromnym i ciepłym..  

Śmiem teraz nazwać Irlandię  swoim domem.. Bo tam zaczęło bić serce mojej nowej rodziny. Tam poznałam mojego męża i tam narodził się mój synek.. Wszystkie najpiękniejsze wspomnienia, które tworzą historię naszej trójki.. łączą się właśnie z tym krajem. Jest to też dla nas "grunt neutralny"- Mój mąż nie jest Polakiem.. więc tam "płyniemy w tej samej łódce", żadne z nas nie jest "u siebie".  


Irlandia też ma swoje minusy.. Każde miejsce je ma.. a życie emigranta wcale nie jest łatwe.. ale mimo to chcemy by była "naszym domem".





 Dlatego wracamy...



Pozdrawiam cieplutko... Agata :-) 





niedziela, 24 lutego 2013

Irlandio, moja Irlandio...


Wczoraj na blogu Kasi przeczytałam posta, który zainspirował mnie do napisania tegoż właśnie. Zaczyna się słowami:

"Słyszę czasem od Was: że budzę podziw...Bo życie toczę tutaj, na ziemi obcej i nieznanej..." 


I ja słyszałam te słowa, nie raz, mieszkając w Irlandii.. albo że ktoś mi współczuje "bo daleko od domu". Nigdy nie rozumiałam tych ludzi, bo przecież ja sama zdecydowałam się wyjechać. Zrobiłam to dobrowolnie - nikt mnie z Polski nie wypędził..
 
Ja pokochałam Irlandię i Irlandczyków (większość ;-))


 
 
Nigdzie indziej (a "parę" krajów odwiedziłam ) nie spotkałam tak cudownych ludzi jak tam. Ludzi, którzy byli bardziej przyjacielscy w stosunku do mnie (mimo iż byłam "obca" ) niż rodacy w moim własnym kraju.  Opuściłam Irlandię by być bliżej rodziny - bardzo tęskniłam za mamą.. rodzeństwem..
Nie mieszkam w Polsce, ale do rodzinnego miasteczka mam zaledwie 200km.  

Tęsknię jednak za Irlandią i to bardzo.. 
- za nie za gorącym latem i nie za zimną zimą ;-)  
- za całorocznie zieloną trawą, 
- za "panem z autobusu", który zatrzymywał się dla ludzi miedzy przystankami, a wysiadającym życzył miłego dnia, 
- za celnikiem, który sprawdzając mój paszport mówił "welcome home"
- za sprzedawczynią, która pomagała mi wnieść wózek do sklepu, 
- za człowiekiem - który idąc w tym samym kierunku zaoferował bym skryła się pod jego parasolem, bo mój się połamał, 
- za ludźmi, którzy czekali cierpliwie w kolejce w supermarkecie (bo przecież nigdzie się nie spieszy) itp......
 
Wielu ludzi (Polaków) w Irlandii narzeka na służbę zdrowia, bo tak jak wspomniała Kasia i tam lekarz w większości przypadków zaleca paracetamol i wiele rzeczy się bagatelizuje, ale czy  w Polsce jest ona taka idealna? W Irlandii, przeszłam dwie poważne operacje..w  tym jedną, można by powiedzieć, ratującą życie.. Nie wiem jak zostałabym potraktowana w Polsce.. W Irlandii też urodził się mój synek w nienagannych, przyjaznych warunkach, w szpitalu, który standardem przypominał hotel 4gwiazdkowy, a byłam zwykłym "public patient" (pacjentem na tamtejszy NFZ ).. Włos się jeży jak słyszy się historie o kobietach rodzących, po kilka na porodówce - odgrodzone od drugiej rodzącej zasłonami, czy leżących na korytarzu, bo na sali nie ma miejsca.. gdzie? w Polsce. O kobietach, które "muszą", niejednokrotnie, zapłacić by być lepiej potraktowane, bo na NFZ to nie wiadomo czego się mogą spodziewać.. o ludziach czekających miesiącami na wizytę u specjalisty, czy takich którzy nie doczekali się swojej kolejki..


Tę część Europy (wg mnie) inaczej się widzi z perspektywy odwiedzającego, czy tęskniącego, a inaczej jak się tu żyje. 

Może i jesień jest tu piękniejsza niż na "zielonej wyspie" (bardziej kolorowa i mniej mokra), szanse na białe Boże Narodzenie są znacznie większe i łatwiej jest kupić świeży chleb na zakwasie z chrupiącą skórką... ale serce się kraje jak widzi się: 
-ludzi w około, smutnych i przygnębionych..
-stojących pod sklepem jeszcze przed otwarciem, by kupić mleko w lepszej cenie - najlepiej całą zgrzewkę, by starczyło do kolejnej promocji, 
-ludzi szperających w markecie w lodówce z przecenionym mięsem i pana z ochrony stojącego "w cywilu" z boku, bacznie się im przyglądającego, bo może coś ukradną.. a jak to zrobią i on ich "złapie" to będzie miał dodaną premię do swojej skąpej pensji,  
-matkę, która mówi swojemu dziecku, że nie kupi mu lizaka bo kupiła mu już wczoraj, a nie ma tyle pieniędzy by kupywać mu codziennie.., 
-ludzi, którzy biorą pożyczki bo nie starcza im na zapłacenie rachunków,  
-pana proszącego ludzi przy kasie w szpitalu o 30Kc (5 zł) bo tyle brakuje mu do zapłacenia opłaty za to, że spędził noc w szpitalu, 
-starszą panią która zastanawia się w aptece, z których leków zrezygnować bo na wszystkie nie ma dość pieniędzy, 
-ludzi, którzy patrzą na innych z góry dlatego, że mają więcej pieniędzy, są lepiej ubrani, mają ładniejszy samochód czy lepsze stanowisko w pracy..  
-takich, którzy życzą innym źle bo im samym nie jest dobrze,  
czy też  dowartościowują się tym, że poniżą drugiego.....

Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wrócić do "domu". Bo moje serce mi mówi, że właśnie tam jest mój dom...  w Irlandii...



  Pozdrawiam cieplutko, Agata

środa, 9 stycznia 2013

Zima w pełni :-)


Na wielu blogach, które chętnie odwiedzam, powoli zaczynają się wkradać wiosenne klimaty, a przecież mamy dopiero początek stycznia, czyli sam środeczek zimy.. Przed nami jeszcze cały luty.. do wiosny daleko.. oj daleko. Ja nie mam nic przeciwko temu..  Wiosnę kocham.. to moja ulubiona pora roku, a zielony jest moim kolorem nr 1, :-) ale też się do niej nie spieszę bo to tylko o krok od lata, którego nie cierpię...  Nie lubię gorąca, przed którym nie ma ucieczki, ani widoku suchej trawy. Nie jestem typem osoby, która marzyłaby o wakacjach w gorącym klimacie i smażeniem się na piasku.. W lecie marzę tylko... by się skończyło i nastała cudna, chłodna, kolorowa jesień.. :-) Dlatego też, tak odpowiadał mi irlandzki klimat, gdzie w miesiącach letnich temperatura rzadko przekraczała 25 stopni.. Oj gdyby tylko tam tyyyyle nie padało. No ale skąd by się wtedy wzięła ta soczysta zieleń.    Rozmarzyłam się...  :-) 
Wracając do tematu posta - CIESZĘ się że jest ZIMA :-) i do tego taka PIĘKNA  :-)  Uwielbiam spacery do lasu, widok oprószonych śniegiem drzew i skrzypiący pod butami biały "dywan". Oczywiście i zima ma swoje szaro-błotniste strony, ale w tym roku wyjątkowo raczy nas (tu gdzie mieszkam) cudnymi widokami :-) 

 










A poniżej coś dla tych, którzy już tęsknią za zielenią.. Styczeń w Irlandii  :-)


(zdjęcia także mojego autorstwa :-) i aparatu, który już przeszedł na emeryturę..)
 


















 Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie.  Agata :-)

 


niedziela, 9 grudnia 2012

Chatka z piernika..

 

Jak już zapowiadałam w poprzednim poście.. po zapachu pomarańczy, przyszedł czas na ten piernikowy :-) I tak powstała chatka..  Irlandzka :D  "z kamienia", ze "słomianym" dachem i moimi wymarzonymi czerwonymi drzwiami..


Na początek, żebyś się gościu miły nie przestraszył jej "pokraczności",  kilka zdjęć Irlandzkich chatek (dla niewtajemniczonych w te klimaty)  ;-)  źródło - internet




 


A tutaj już nasze "dzieło" :P o intensywnym zapachu polskiego piernika.. w połączeniu z irlandzkim duchem ;-)




Przed domkiem nie mogło zabraknąć ukochanego zwierzątka mojego synka - baranka.. (także pokraczny, ale małemu misiowi i tak się podoba ;-) )



Przez 5 lat mieszkania w Irlandii.. dwa razy widziałam tam śnieg :P dlatego pozwoliłam sobie "pociapać" nim troszkę dach.. 

Zielona ściereczka pod domkiem ma przedstawiać wiecznie zieloną, irlandzką trawę.. ale nie znalazłam innej, w "lepszym" odcieniu.. musi więc  zostać
taka dopóki nie znajdę bardziej odpowiedniej..


Dziękuję za odwiedziny i komentarze.. pozdrawiam serdecznie :-) xo Agata



piątek, 26 października 2012

Serce potrzebne od zaraz..


Tam Twój dom, gdzie serce Twoje.. A gdzie podziewa się to moje? 


Mój dom miał być tutaj, a tymczasem ono bezczelnie pozostało sobie w Irlandii. Przechadza się pewnie gdzieś teraz po zielonych wzgórzach, przesiaduje na krawędzi urwiska spoglądając w toń oceanu.. skacze pomiędzy kroplami deszczu, albo unosi się na wietrze nad kamienistą plażą.. 

Zostawiłam je tam dwa lata temu i jakoś nie spieszno mu, by do mnie wrócić.. Wręcz przeciwnie woła mnie głośno i często bym to ja dołączyła do niego.. Uparte nie rozumie, że to nie takie proste.. 

 I tak żyjemy sobie osobno.. Ja tu, ono tam... 

Czas pokaże kto będzie musiał wrócić do kogo..




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...